Esej Tani Nikiel na temat wrażliwości i zaangażowania oraz znaczenia grupy w życiu społecznym człowieka, który ukazał się w Biuletynie Gostynińskiego Stowarzyszenia Rodzin i Sympatyków Osób z Problemami Psychicznymi i Uzależnieniami w 2016 roku

Z dużym zainteresowaniem przyjęłam wiadomość o wydawaniu niniejszego Biuletynu oraz możliwość napisania krótkiego eseju, jako jeden z pierwszych autorów. Tytuł aktualnego biuletynu, to Zdrowie psychiczne – wspólna droga, wspólna sprawa . Jako analityk grupowy zatrzymam się na owej wspólnej sprawie i spróbuję zastanowić się nad istotą pojęcia. Najprościej byłoby napisać, że dobrostan każdego z nas jest ważny nie tylko ze względu na osobiste dobro, ale także ze względu na dobro ogółu, na jakieś wspólne dobro mierzone mniej lub bardziej statystycznie i wyrażane na przykład brakiem zakłóceń społecznego/domowego spokoju/porządku czy też kosztownymi (w sensie ekonomicznym) interwencjami różnego rodzaju służb (karetek pogotowia, oddziałów psychiatrycznych, ośrodków interwencyjnych). Wydaje się jednak, że tak rozumiane zdrowie (jako dobro społeczne) nie jest wspólną sprawą, ale wyrazem wyrafinowanej obojętności współczesnego człowieka aż do momentu, gdy jego samego i jego rodziny nie dotknie dramat w postaci choroby czy też trudno wytłumaczalnych zjawisk – prób samobójczych, zachowań autoagresywnych i innych. Tę obojętność widzimy na co dzień w o wiele mniej stresujących sytuacjach – w autobusach nie ustępuje się miejsc osobom starszym, a kobietom w ciąży nie ustępują nawet matki; przechodzimy obojętnie wobec leżącego na chodniku, a wystarczyłoby zadzwonić po pogotowie i dalej pójść swoją drogą; od dzieci nie wymaga się już ludzkich wysiłków, ale rzeczy niemożliwych, jak na przykład bycia kimś innym aniżeli się jest (pamiętam awanturę w sklepie obuwniczym przed laty, którą rodzice zrobili córce, bo miała nogę o rozmiar większy aniżeli dostępne rozmiary). Co ciekawe, historia pokazuje, że w chwilach trudnych i traumatycznych ludzie potrafią się jednoczyć i pamiętać o sobie nawzajem z troską i zainteresowaniem; tymczasem w chwilach dobrobytu obojętnieją na potrzeby drugiego człowieka i skupiają się na sobie i tak zwanym własnym interesie, niechętnie ponosząc koszty, które nie przysporzą im żadnych zysków. A do największych kosztów dzisiejszego człowieka należy czas. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, że człowiek współczesny, człowiek dążący do bezwzględnego zaspokojenia odczuwanych bądź wyimaginowanych potrzeb, traci z horyzontu wszelkie ponadczasowe wartości, a co za tym idzie poczucie szczęścia i godności.
Każda sprawa, każdy wspólny cel wymaga zaangażowania, a dzieje się to w czasie. Refleksyjne zaangażowanie jako wyraz humanistycznej postawy (wyrażającej troskę o człowieka i jego rozwój) jest sprzeczne w swej naturze z obojętnością; opiera się na wrażliwości na aktualne potrzeby człowieka lub grupy osób i pewnego rodzaju interpretacji dostępnych/obecnych warunków i potencjalnych możliwości. Nie chodzi zatem o realizację jakiegoś bezosobowego działania, ale o żywe współodczuwanie, współbycie z drugim człowiekiem w czasie, kiedy on tego potrzebuje, a ktoś inny może mu to dać; chodzi zatem o spotkanie dwóch lub więcej osób w chwili, która ich do tego możliwie najbardziej predysponuje. Dlatego uważam, że wszelkie inicjatywy społeczne mające na celu jednoczenie ludzi w ich najgłębszym wymiarze, gdzie wspierany jest rozwój człowieka i jego zdrowie (społeczne, psychiczne czy nawet duchowe), należy wzmacniać i podtrzymywać na różne sposoby, choćby napisaniem eseju.
Grupa . Grupa jako zjawisko jest z jednej strony uniwersalnym, a z drugiej wyjątkowym miejscem powstawania i badania ludzkiego istnienia – naszych emocji, potrzeb, zachowań, relacji czy celów. Jest miejscem spotykania się bardzo naturalnych i niejednokrotnie bohaterskich odruchów, ale też wygórowanych i często nieadekwatnych ambicji wynikających z różnorodnych kompleksów. To w grupie człowiek przychodzi na świat, rozwija się, dojrzewa, kształtuje swój charakter – pokonując swoje słabości i rozwijając to, co w nim dobre i mocne. To grupa stwarza najlepsze warunki do powstania i rozwoju miłości i wszelkich idei. Nie liczy się jej wielkość, ale atmosfera i relacje łączące jej członków. To w grupie współistnieją dystans i głębia, w niej człowiek
odkrywa kim właściwie jest i dokąd zmierza. Nie jest wolna od kryzysów, ale stają się one nieodzowną częścią rozwoju jej członków – o ile jest to grupa oparta na szacunku i uczciwości względem nich. Mowa o grupach rodzinnych, społecznych czy wreszcie terapeutycznych. Te ostatnie jednak różnią się od pozostałych swoim reparacyjnym charakterem, naprawiając to, co z różnych powodów nie zostało domknięte lub nawet zostało po części zniszczone w grupach naturalnych. Jak już wcześniej zostało zaznaczone, wszystko wymaga czasu; każde rozumienie, dojrzewanie, wgląd, rozwiązywanie konfliktów widocznych, ale i tych w nas – to także wymaga czasu. Grupa jest osadzona w czasie, a jej naturalnym zasobem jest doświadczenie życiowe jej członków. W grupie człowiek uczy się relacji z innymi, szacunku do siebie i innych jej członków, budowania adekwatnych granic swojego Ja, czerpania radości z bycia tu i teraz oraz siły z odnalezienia swojego miejsca w niej. Grupa jest potężnym doświadczeniem nierzadko zmieniającym raz na zawsze bieg życia – doświadczeniem rozwiązywania głębokich konfliktów wynikających z samego faktu bycia człowiekiem, doświadczeniem budowania zdolności do autonomii, a także integracji z innymi. Sztuką jest odnaleźć siebie oraz swojego miejsca w społeczeństwie – tego uczymy się w grupie. Bywają grupy, które pomagają skonfrontować się z własnymi uczuciami i trudami dnia codziennego oraz takie, które odbierają resztki nadziei na poradzenie sobie z życiem i samym sobą, na powrót do życia takiego jakim ono jest – niosącego bogactwo doświadczeń. To życie wymusza na nas podjęcie wysiłku w zmaganiu się z nim, a w grupie zawsze jest raźniej, choć nie oznacza to, że łatwiej. Terapia grupowa, jak każda psychoterapia jest wędrówką przez życie. Wiele badań wskazuje jednak na to, że jest ona najlepszym miejscem badania czynników utrudniających nam bycie szczęśliwymi, bezpiecznym kontenerem, pomieszczającym najtrudniejsze emocji i uczucia, które mogą tu dojść do głosu po to, aby nie blokowały dłużej rozwoju i integracji osobowości oraz by nie uniemożliwiały realizacji głębszych wartości. Często mylimy emocje z wartościami, potrzebami czy nawet potrzebami fizjologicznymi (na przykład złość i przygnębienie z głodem). Często nie zdajemy sobie sprawy, że na początku każdego problemu z kręgu zdrowia psychicznego leży jakaś trauma, ani też z tego, jak bardzo jest ona przekazywana następnym pokoleniom. Na skutek unikania bólu i cierpienia, wynikających z uświadamiania sobie własnej słabości, zależności, bezradności czy zranienia, człowiek pozostaje w zniewoleniu niezależnie od osiąganych sukcesów. W grupie człowiek pokonuje samotność, uczy się radzić sobie z lękami przed wykluczeniem, śmiercią i utratą kochanego obiektu, ma szansę odnaleźć sens życia w każdym niespektakularnym i, tak naprawdę, zwyczajnym ludzkim doświadczeniu.

 

Comments are closed.